Wygrany sparing Akademii

RBPA Katowice – ZS1 Siemianowice Śląskie: 15-3 (6-0)

Stępień 8, Zając 4, Cichoń, Kawka, Drzazga

skład RBPA Katowice: Słota (12) – Zając (Kpt) (19), Cichoń, Michalak (11), Stępień (7) / Senio (5), Kawka, Drzazga (10)

 

Dnia 1.04.2015 r. reprezentacja RED BOX Piłkarskiej Akademii w Katowicach rozegrała w Siemianowicach Śląskich oficjalny sparing z ekipą Zespołu Szkół nr 1. Do boju podopieczni Adriana Szpiecha przystąpili bez chorych Mikołaja Hanusza, Jakuba Nogowskiego oraz Patryka Kulesy. W pierwszej piątce (graliśmy czterech + bramkarz) obok bramkarza – popularnego “Sety” wyszli kapitan Daniel Zając, Oskar Michalak, Przemysław Stępień i co było sporego kalibru niespodzianką Jakub Cichoń. Ogromną szansę na wywalczenie sobie na dłużej miejsca na parkiecie Kuba starał się wykorzystać od samego początku – i to właśnie on jako pierwszy pokonał goalkeepera z Siemianowic Śląskich. Bramka ta wyraźnie uskrzydliła Akademię. Sparaliżowany i zaskoczony takim obrotem sprawy przeciwnik oddał w pełni pole katowiczanom, a ci bez większych problemów z minuty na minutę powiększali przewagę. Doskonałą partię rozgrywał Przemysław Stępień, który co rusz popisywał się dryblingami i mocnymi uderzeniami na bramkę rywali. W kilku sytuacjach mógł on jednak dograć lepiej ustawionemu koledze, lecz i tak bez wątpienia był to najjaśniejszy punkt zespołu RED BOXu (żaden defensor rywali nie potrafił go w środę nawet na moment wyłączyć z gry). Podobne odczucia można mieć do kapitana Daniela Zająca. Gdy tylko trzymał się on wytycznych trenera (grał jako środkowy, ostatni obrońca) wszystko układało się po myśli Akademii (dobre kreowanie akcji i bezbłędny w odbiorze piłki, nawet w wydawało się beznadziejnych sytuacjach). Natomiast w momentach kiedy nadużywał dryblingów – rywale wyprowadzali szybkie kontry (brakowało go na środku defensywy). Na szczęście Słota wyraźnie miał swój dzień, dlatego do przerwy to RED BOX prowadził wysoko 6-0. Druga połowa rozpoczęła się od udanych ataków ZS1. To właśnie wtedy gospodarze zdominowali początkowe minuty – błyskawicznie niwelując stratę do stanu 2-6. Szybkie korekty trenera Szpiecha w mig uspokoiły jednak sytuację i już do końcowego gwizdka gra utrzymywała się pod dyktando jego podopiecznych. Spory wpływ na ostateczne wysokie zwycięstwo miał fakt, że przeciwnik przystąpił do tego spotkania mocno przetrzebiony. Kontuzje i choroby uniemożliwiły obecność kilku asom trenera Tomasza Pękacza i należy mieć tylko nadzieję, że na zaplanowany już rewanż (11.04 o godzinie 13.00 na hali przy ulicy Spółdzielczości) ten charyzmatyczny szkoleniowiec będzie dysponował pełną kadrą.

Poza liderami w osobach wspomnianych Stępnia oraz Zająca nie można nie wspomnieć raz jeszcze o “Secie”, który meczem tym potwierdził iż cały pot wylany na treningach przyniósł efekt. Bronił on pewnie, z wyczuciem, często wspomagając kolegów przy wyprowadzaniu akcji. Musi on jednak trochę popracować nad komunikacją, gdyż jako bramkarz widzi całe boisko, co przy odpowiednich komendach znacząco pomaga w grze obronnej jego kolegom. Nowy prawy obrońca (ciekawie zapowiada się jego rywalizacja z Nogowskim) Cichoń zaskoczył cały sztab trenerski. Nie do przejścia w defensywie, kilka ciekawych zagrań do przodu noi strzelona bramka każą wystawić mu wysoką ocenę. Obniża ją jednak fakt, iż momentami tracił on koncentrację, a co za tym idzie i ustawienie na boisku. To są elementy nad którymi trzeba będzie popracować w najbliższych tygodniach. Ciężko jednoznacznie ocenić grę lewego obrońcy Michalaka. Przez większą część meczu wyraźnie nie był on sobą. Problemy natury (najprawdopodobniej) gastrycznej nie pozwoliły mu rozwinąć skrzydeł i dopiero pod koniec meczu kilkoma błyskotliwymi wypadami pod bramkę rywali pokazał jak duży drzemie w nim potencjał. Niemniej chyba nikt nie wyobraża sobie drużyny bez Oskara, którego przenikliwy umysł i inteligencja boiskowa idealnie uzupełnia młodzieńczą fantazję Stępnia czy Zająca. Do kolejnych meczy musi on być jednak w 100% przygotowany kondycyjnie, gdyż wszelakie problemy fizyczne uniemożliwiają mu skuteczne zatrzymywanie akcji ofensywnych przeciwników.

Osobny akapit należy się trójce najmłodszych zawodników RED BOXu, którzy dopiero kilka treningów temu zostali dokooptowani do “starszej grupy”. Najwięcej trener Szpiech spodziewał się po dynamicznym Konradzie Senio. Ogromna praca wykonywana przez niego na każdych zajęciach wprowadziła pewną wątpliwość – czy przypadkiem gracz z numerem 5 na koszulce nie zasługuje na pierwszy skład. Ostatecznie szkoleniowiec postawił na Kubę Cichonia, lecz i Konrad dołożył swoją cegiełkę do ostatecznego triumfu. Był to bez wątpienia najbardziej ruchliwy gracz RED BOXu. Bez chwili przerwy biegał on od jednego do drugiego pola karnego – imponując dynamiką i wydolnością. W kilku momentach zabrakło mu jednak wyraźnie tchu, dlatego pojawiły się błędy techniczne wynikające ze złego ustawienia stopy. Wydaje się jednak, że jeżeli nauczy się on na dobre wykorzystywać swoją gibkość i szybkość – to już wkrótce może stać się jedną z gwiazd reprezentacji Akademii. Bardzo udanie swój czas na parkiecie wykorzystał również Szymon Kawka. Nie dość że popisał się on prawdziwą bombą w lewy róg bramki przeciwników, to ruchliwością jedynie trochę ustępował Konradowi. Podobnie jednak jak i u kolegi zbyt wiele razy jego zapędy powodowały dziury w obronie – co na szczęście nie potrafili wykorzystać rywale. Nie zmienia to jednak faktu iż niebywały atut w postaci doskonałego strzału (bezsprzecznie najlepsze uderzenie ze wszystkich “młodych”) powinien już wkrótce uczynić z Kawki groźnego, dynamicznego bocznego obrońcę lub pomocnika. Gracz na tej pozycji umiejętnie włączający się do ataku (tego Szymon musi się jeszcze nauczyć), grożący mocnym strzałem to w każdej drużynie prawdziwy skarb – i czas pokaże czy ten młody zawodnik w pełni wykorzysta swój niebywały potencjał. Nie sposób zapomnieć o Piotrze Drzazdze. Jego miejsce z pewnością jest (póki co) z przodu. Niebywała łatwość w znajdowaniu się w doskonałych okazjach strzeleckich to jego atut. Mało kto potrafi tak jak on intuicyjnie ustawić się w takim miejscu, gdzie spadnie piłka, lub koledze będzie najłatwiej zagrać mu piłkę. Podobnie jak młodsi koledzy dobra mobilność to kolejny plus, lecz największym problemem jest jak na razie odporność psychiczna. Piotrek kilka razy stawał oko w oko z bramkarzem i tylko raz (po świetnym dograniu Zająca) udało mu się wpisać na listę strzelców. W pozostałych sytuacjach szybko tracił on piłkę, lecz bez wątpienia błędy te należy zrzucić na karb braku doświadczenia. W miarę z kolejnymi meczami i dobrze przepracowanymi treningami Drzazga ma szansę na stałe stać się zmiennikiem lidera Przemka Stępnia, a w niektórych sytuacjach jego instynkt (o ile zostanie podparty odpowiednimi umiejętnościami technicznymi) może okazać się dla zespołu zbawienny.

Ogranie ekipy z Siemianowic to kolejny krok ku zbliżającemu się ogromnymi krokami sezonowi jesiennemu, w czasie którego ekipa RED BOXu wystartuje w rozgrywkach ligowych. Nie należy jednak po tej wygranej popadać w euforię, gdyż w grze całego zespołu poza fantastycznymi chwilami sporo było mankamentów, które sztab szkoleniowy z pewnością wytknie i spróbuje wyeliminować w czasie kolejnych (od około 20.04 już na otwartym powietrzu) treningów i planowanym na początek sierpnia tygodniowym obozie w Bębnikącie.

Zostaw odpowiedź